W firmach doradczych problemem często nie jest więc brak działań ani narzędzi. Brakuje ciągłości między marketingiem, sprzedażą i danymi o klientach. Dobrze zaprojektowana automatyzacja pozwala tę ciągłość zbudować: zbierać sygnały zainteresowania, przekazywać je do odpowiednich osób i pokazywać, które działania rzeczywiście prowadzą do szans sprzedażowych.

Dlaczego same narzędzia nie rozwiązują problemu

Większość firm doradczych korzysta już z kilku narzędzi: CRM-u, systemu do e-mail marketingu, LinkedIna, narzędzi analitycznych czy platform webinarowych.

Problem zaczyna się wtedy, gdy każde z nich przechowuje inny fragment wiedzy o kliencie.

Decydent z dużej firmy pobiera ekspercki raport ze strony, ale informacja nie trafia do CRM-u. Handlowiec nie wie więc, że osoba z ważnego konta właśnie zainteresowała się konkretnym tematem.

Albo odwrotnie: partner doradczy kontaktuje się z klientem, nie wiedząc, że ten kilka dni wcześniej uczestniczył w webinarze, otworzył mailing i przeglądał konkretne case study.

Dane istnieją, ale nie pomagają w rozmowie.

Czas ekspertów jest zbyt drogi na ręczną pracę z danymi

W firmie doradczej jednym z najcenniejszych zasobów jest czas ekspertów. Nie powinien być przeznaczany na:

  • ręczne przenoszenie kontaktów między arkuszami i CRM-em;
  • wyszukiwanie podstawowych informacji o klientach;
  • sprawdzanie w kilku miejscach, czy dana osoba reagowała wcześniej na działania marketingowe.

Automatyzacja w branży doradczej nie zaczyna się więc od zakupu kolejnego narzędzia. Najpierw trzeba zaprojektować przepływ informacji od pierwszego sygnału zainteresowania do rozmowy sprzedażowej i dalszej pracy z klientem.

Jak powinien wyglądać spójny proces marketingowo-sprzedażowy

Kiedy we Flowmore pracujemy z firmą doradczą, nie zaczynamy od pojedynczej kampanii. Najpierw patrzymy na cały proces: skąd pochodzą dane, gdzie trafiają, kto z nich korzysta i w którym momencie marketing powinien przekazać kontakt do sprzedaży.

W praktyce taki proces opiera się na kilku elementach.

1. Zbieranie sygnałów zainteresowania

Klient może przeczytać artykuł, pobrać raport, zapisać się na webinar, odpowiedzieć na kampanię albo wejść w interakcję z treścią na LinkedInie.

Te sygnały powinny być przypisane do konkretnego kontaktu i możliwe do wykorzystania później przez marketing oraz sprzedaż.

Nie chodzi o gromadzenie jak największej ilości danych. Chodzi o to, żeby ważna informacja nie utknęła w osobnym arkuszu albo narzędziu.

2. Automatyczna wstępna kwalifikacja

Nie każdy sygnał wymaga natychmiastowego kontaktu handlowca.

Dlatego można zdefiniować scoring oparty na profilu firmy oraz zachowaniu kontaktu. Inaczej potraktujemy pojedyncze wejście na blog, a inaczej sytuację, w której osoba z odpowiedniej firmy pobiera raport, wraca na stronę i wypełnia formularz dotyczący konkretnej usługi.

Po przekroczeniu ustalonego progu albo wykonaniu określonej akcji kontakt może automatycznie trafić do sprzedaży.

Dobrze zbudowany proces pozwala też połączyć działania marketingowe z późniejszym pipeline’em. Dzięki temu można sprawdzić, czy webinar, kampania czy konkretny materiał rzeczywiście przyczyniły się do powstania szans sprzedażowych.

3. Pełniejszy kontekst przed rozmową

Handlowiec albo partner otwierający rekord klienta w CRM-ie powinien widzieć najważniejsze informacje bez szukania ich w kilku różnych narzędziach:

  • jakie materiały zainteresowały kontakt;
  • w jakich wydarzeniach uczestniczył;
  • z jakimi treściami wchodził w interakcję;
  • jak wyglądała wcześniejsza komunikacja.

Dzięki temu pierwsza rozmowa nie zaczyna się od zera. Sprzedaż może wykorzystać kontekst, który marketing budował wcześniej.

Przykład z projektu: uporządkowanie danych i przekazywania leadów

Jeden z naszych klientów miał silny zespół ekspertów i aktywny marketing. Problemem był sposób, w jaki działały narzędzia i dane.

Informacje o klientach były rozproszone między systemami. Marketing prowadził wydarzenia i inne działania, ale przekazanie wiedzy o zaangażowaniu konkretnej osoby do sprzedaży wymagało wielu ręcznych czynności.

Sama aktywność marketingowa działała. Brakowało procesu, który łączyłby ją ze sprzedażą.

Centralizacja danych

Połączyliśmy formularze, bazę wiedzy, działania e-mailowe i analitykę tak, aby marketing i sprzedaż mogły korzystać z tego samego obrazu klienta.

Nie chodziło przy tym o zgromadzenie wszystkiego w jednym miejscu za wszelką cenę, tylko o spójny przepływ kluczowych danych między narzędziami.

Połączenie z procesem sprzedażowym

Kolejnym krokiem było powiązanie danych marketingowych z CRM-em.

Kontakt spełniający określone kryteria mógł automatycznie trafić do właściwej osoby po stronie sprzedaży wraz z informacją o wcześniejszej aktywności.

Handlowiec nie dostawał więc wyłącznie imienia, nazwiska i adresu e-mail. Dostawał również kontekst.

Automatyzacja komunikacji i dystrybucji

Uporządkowaliśmy również działania związane z docieraniem do wybranych grup odbiorców, między innymi na LinkedInie.

Celem nie było zastąpienie eksperta automatem, ale ograniczenie ręcznej pracy przy wyszukiwaniu kontaktów, przygotowaniu kolejnych działań i przekazywaniu danych między systemami.

W rezultacie sprzedaż zyskała lepszy wgląd w wcześniejsze zainteresowanie klienta, a zarząd mógł łatwiej śledzić, które działania marketingowe przekładają się na szanse sprzedażowe.

Najważniejsza zmiana była jednak bardziej podstawowa: proces stał się mniej zależny od pojedynczych akcji uruchamianych pod presją wyniku na koniec kwartału.

Co zmienia automatyzacja w firmie doradczej

Korzyści wyglądają trochę inaczej w zależności od tego, kto korzysta z systemu.

Dla zarządu i partnerów

Zarząd może zobaczyć, ile wartościowych szans znajduje się w pipeline’ie, skąd pochodzą i na jakim etapie się znajdują.

Zamiast oceniać marketing wyłącznie na podstawie liczby webinarów, publikacji czy leadów, łatwiej połączyć działania z konkretnymi efektami sprzedażowymi.

Dla marketingu

Marketing dostaje informację zwrotną o tym, które treści i kampanie rzeczywiście wspierają sprzedaż.

Może sprawdzić, czy raport, webinar albo określony temat przyciąga właściwe firmy i czy zainteresowanie prowadzi dalej niż do samego pobrania materiału.

To pozwala podejmować decyzje na podstawie danych, zamiast powtarzać działania tylko dlatego, że wcześniej generowały duży zasięg lub liczbę rejestracji.

Dla sprzedaży

Sprzedaż zyskuje kontekst przed rozmową i mniej czasu poświęca na ręczny research.

CRM może pokazać wcześniejsze zainteresowania klienta, historię kontaktów czy materiały, z którymi miał styczność.

Handlowiec nadal musi ocenić sytuację i poprowadzić rozmowę. Automatyzacja po prostu daje mu lepszy punkt wyjścia.

Automatyzacja w branży doradczej ma więc odciążać ludzi z powtarzalnej pracy i sprawiać, że informacje zgromadzone przez firmę faktycznie pomagają w sprzedaży.

Sprawdź nagranie: Jak zbudować mierzalny system go-to-market?

Zbuduj mierzalny system Go-To-Market - webinar

Trzy częste błędy przy automatyzacji w firmach doradczych

Błąd 1: narzędzie przed procesem

Firma kupuje system, ale nie definiuje, co ma się wydarzyć po konkretnym sygnale ze strony klienta.

Kto odpowiada za kontakt? Kiedy lead jest gotowy do przekazania? Które informacje powinny znaleźć się w CRM-ie? Co dzieje się z osobą, która jeszcze nie jest gotowa na rozmowę?

Bez odpowiedzi na te pytania nawet dobre narzędzie może zostać sprowadzone do drogiej bazy kontaktów.

Dlatego najpierw warto zaprojektować proces, a dopiero później dobierać technologię.

Błąd 2: marketing i sprzedaż pracują na innych danych

Jeżeli marketing trzyma informacje o zainteresowaniu klientów w jednym systemie, a sprzedaż korzysta wyłącznie z CRM-u, pomiędzy zespołami szybko powstaje luka.

Nie zawsze oznacza to konieczność przejścia na jedną platformę. Ważniejsze jest, żeby potrzebne informacje przepływały między systemami i były dostępne dla osób, które mają na ich podstawie działać.

Błąd 3: automatyzowanie słabych danych

Automatyzacja nie naprawi bałaganu w bazie.

Duplikaty, niepełne rekordy, nieaktualne dane i brak jasnych standardów po prostu zaczną szybciej przemieszczać się pomiędzy systemami.

Dlatego przed automatyzacją i później w trakcie jej działania trzeba pilnować jakości danych: sposobu ich wprowadzania, aktualizacji, deduplikacji i źródeł, którym system powinien ufać.

FAQ

Czy automatyzacja w branży doradczej wymaga zmiany wszystkich narzędzi?

Nie. Często można połączyć istniejące systemy, takie jak HubSpot, Pipedrive czy Sales Navigator, w spójniejszy proces. Kluczowe jest to, jak przepływają dane i co dzieje się z nimi później, a nie sama liczba używanych aplikacji.

Ile czasu trwa wdrożenie takiego ekosystemu?

Warsztaty procesowe i integracja technologiczna zajmują zazwyczaj 6–10 tygodni. Pierwsze elementy, np. automatyczne przekazywanie leadów do CRM-u, mogą zacząć działać po 2–3 tygodniach.

Czy automatyzacja nie zabija ludzkiego charakteru relacji B2B?

Jej celem powinno być coś odwrotnego: ograniczenie pracy, która nie wymaga człowieka, żeby więcej czasu zostało na właściwą rozmowę. Automatyzacja może dostarczyć kontekst i uporządkować dane, ale relację z klientem nadal buduje ekspert lub handlowiec.

Czy automatyzacja ma sens przy małym zespole marketingowym?

Tak. W niewielkim zespole szczególnie dużo czasu mogą zajmować ręczne działania związane z przenoszeniem danych, uruchamianiem kolejnych komunikatów czy pilnowaniem follow-upów. Automatyzacja pozwala część tych czynności wykonywać systemowo.

Jakie są koszty utrzymania takiego systemu?

Licencje na oprogramowanie to zazwyczaj 1500–3000 zł miesięcznie, w zależności od liczby kontaktów i użytkowników. Do tego dochodzi czas potrzebny na utrzymanie jakości danych i rozwijanie procesów – około 4–8 godzin miesięcznie.

Podsumowanie: najpierw proces, potem automatyzacja

Automatyzacja w branży doradczej nie powinna polegać na dokładaniu kolejnych aplikacji do istniejącego zestawu narzędzi.

Największą wartość daje wtedy, gdy łączy marketing i sprzedaż w jeden uporządkowany proces: zbiera istotne sygnały, zapisuje je przy właściwych kontaktach, pomaga kwalifikować leady i przekazuje sprzedaży kontekst potrzebny do dobrej rozmowy.

Dzięki temu eksperci mogą poświęcać mniej czasu na ręczną pracę z danymi, marketing lepiej widzi wpływ swoich działań na pipeline, a sprzedaż nie zaczyna każdego kontaktu od zera.

We Flowmore pomagamy firmom doradczym projektować takie procesy i łączyć je z CRM-em, marketing automation oraz Pre-sales

Masz już kilka narzędzi, ale dane nadal są rozproszone, leady giną pomiędzy zespołami albo duża część procesu wymaga ręcznej pracy? Uporządkujmy wspólnie ten przepływ. Skontaktuj się przez dział handlowy lub napisz do mnie bezpośrednio na Linkedinie – porozmawiamy o Twojej sytuacji i rozważymy możliwe kroki.